Opowieści Pielgrzymów

Nasze Małe Camino

Żadna z nas nie była na Camino w Hiszpanii. Ja (Mirabella) w zeszłym roku sama szłam przez tydzień Via Regia z Wrocławia w stronę Zgorzelca (dotarłam do Henrykowa Lubańskiego). Rodziny i praca też dały nam w tym roku tylko tydzień na nasze Małe Camino między Sandomierzem a Krakowem. Odcinki rozpięte między kolejnymi parafiami św. Jakuba już na pierwszy rzut oka wydawały się zbyt długie, jak na pojedyncze dni Drogi dla dwóch czterdziestek wyrwanych zza biurka, więc ruszałyśmy z założeniem: „jak Bóg da”.

Najpierw dał Organizatorów, którym wielka wdzięczność! Kasia i Marek, wraz z zaprzyjaźnioną Beatą odebrali nas po południu z dworca autobusowego w Sandomierzu, zawieźli pod klasztor Dominikanów (ze startowym kościołem św. Jakuba), gdzie poznałyśmy kolejnego weterana Camino, przeora, ojca Wojciecha. Marek rozrysował Drogę na naszej samochodowej mapie z precyzją zawodowego geodety, następnie nasi Organizatorzy uzyskali dla nas nocleg w opuszczonej bursie przy pobliskiej plebani u św. Pawła, a potem oprowadzili po mieście. Oprócz zabytków, Sandomierz ma też w Rynku, nie do ominięcia bar z pierogami – 25 smaków (skosztowaliśmy około 12: włoskie, chłopskie, węgierskie, ruskie…). Do bursy dostałyśmy czajnik, w łazience była ciepła woda, spanie na wygodnym piętrowym łóżku (miałyśmy swoje śpiwory). Wygoda.

więcej TUTAJ

Reklamy

Możliwość komentowania jest wyłączona.