Pielgrzymka na rowerach Fatima 2009

Katolicki Klub Sportowy „Alpin” Rzeszów

trasa_mala

29 dni na rowerze, prawie 4,5 tys. km po drogach siedmiu państw, w zimnie, deszczu i skwarze.

Santiago de Compostela , 15.00 – plac przed katedrą św. Jakuba. Siedząc na betonowej ławce obserwuję pielgrzymów, którzy przybyli tu z różnych stron świata. Od razu zauważam tych co wędrowali lub jechali na rowerze. Tych pierwszych rozpoznaję po strojach wędrowców i mnóstwie drobiazgów na szyi, rękach i plecakach, rowerzystów zaś po kolarskiej opaleniźnie: rękawkach, paskach na twarzy i białych okularach. Wszyscy są szczęśliwi i radośni, a ich nastrój udziela się także mnie. Na plac wjeżdża grupa kolarzy z Włoch, którzy przyjechali tu kilkunastoosobowym peletonem. Stanąwszy na brukowanym placu cieszą się z osiągniętego celu. Zachowują się podobnie jak my wczoraj, gdy tu przyjechaliśmy. Po chwili radości w zadumie patrzą na majestat katedry i w ciszy dziękują za szczęśliwe dotarcie do celu. W chwilę później obserwuję kolorowy korowód Brazylijczyków idący przez plac. Niosą pióropusze i barwne chusty. Śpiewają i wirują. Kilka godzin temu to właśnie oni uczestniczyli w hiszpańskiej Mszy św. w katedrze. W procesji złożyli dary ze swojego kraju, a po nabożeństwie śpiewali przed wejściem. Na zakończenie wielonarodowościowej mszy uczestniczyłam w niezwykłym obrzędzie. Oto nad naszymi głowami rozbujana została wielkia kadzielnica, która zjechała spod katedralnej kopuły i z rozmachem huśtała się nad głowami zgromadzonych w kościele ludzi. Wielu z nich z lękiem kuliło się w obawie, czy rozpędzony dymiący ciężar nie uderzy ich w głowę. Wyglądało to zjawiskowo. Obraz wielkiego wirującego kadzidła na długo zostanie w mojej pamięci.

Teraz chłonąc klimat Santiago, czekam na kolejną Mszę św. O 16 będzie to nabożeństwo dla nas – rowerowych pielgrzymów, które przy głównym ołtarzu katedry odprawią nasi księża. Potem nawiedzimy grób św. Jakuba i posłuchamy historii o Jakubie i powstaniu tej świętej budowli.

Miejsce, w którym jestem ma jakąś niezwykłą moc i tajemnicę. Od zawsze pragnęłam, żeby tu przyjechać na rowerze. Marzenie się spełniło szybciej, niż się tego spodziewałam. To wielkie szczęście. Wędruję wąskimi i stromymi uliczkami starej Composteli, przechodzę przez kolejne czarodziejskie zakamarki i urocze podwórka. Otwieram ciężkie, kute drzwi. Może za nimi odkryję sekret Santiago?

więcej TUTAJ

Możliwość komentowania jest wyłączona.